• 17.jpg
  • DSC_0337.JPG
  • 06.jpg
  • 13.jpg
  • 11.jpg
  • 16.jpg
  • DSC_0282.JPG
  • przemysl_011.JPG
  • DSC_0307.JPG
  • DSC_0518.JPG
  • 15.jpg
  • DSC_0107.JPG
  • DSC_0166.JPG
  • 12.jpg
  • DSC_0284.JPG
  • 05.jpg
  • DSC_0515.JPG
  • DSC_0325.JPG
  • 08.jpg
  • 02.jpg
  • DSC_0488.JPG
  • DSC_0329.JPG
  • DSC_0119.JPG
  • DSC_0182.JPG
  • DSC_0111.JPG
  • DSC_0578.JPG
  • 10.jpg
  • 20150904_091741963_iOS.jpg
  • przemysl_001.JPG
  • DSC_0036.JPG
  • przemysl_114.JPG
  • DSC_0481.JPG
  • DSC_0475.JPG
  • DSC_0499.JPG
  • 09102010094.jpg
  • DSC_0123.JPG
  • DSC_028.JPG
  • DSC_0108.JPG
  • DSC_0245.JPG
  • _RAW5065.jpg
  • 18.jpg
  • DSC_0379.JPG
  • 07.jpg
  • DSC_0128.JPG
  • 04.jpg
  • DSC_0479.JPG
  • Zdjecie_22.JPG
  • DSC_0493.JPG
  • przemysl_016.JPG
  • Novotel_2008_022.JPG

Relacja z V Święta Fajki

Andrzej on 16 lipiec 2010.

Dla tych którzy byli w Przemyślu w ostatni weekend czerwca jako wspomnienie, dla tych którzy nie byli jako zachętę aby do Przemyśla za rok zawitali, zamieszczamy relację z tegorocznego Święta Fajki.

Śląski Klub Fajki reprezentowany był dwuosobowo - w osobach Darka i piszącego te słowa Andrzeja. Towarzyszyły nam nasze żony - Agnieszka i Ewa, które dzielnie wspierają nas w naszej fajczarskiej sprawie.

Święto Fajki obchodziło w tym roku swój mały jubileusz - 5 lecie. Po fajce indiańskiej (dwa lata temu), marynarskiej (w zeszłym roku),  V Święto Fajki odbyło się pod hasłem "Fajecko hej", czyli po góralsku. Ale Przemyskie Święto Fajki to nie tylko oficjalne obchody w ostatnią niedzielę czerwca - to trzy dni, podczas których Przemyśl staje się prawdziwą stolicą polskiej fajki. W ciągu tych trzech dni działo się tyle, że aby wszystko dobrze zrelacjonować trzeba by napisać sporych rozmiarów książkę, więc poniższa relacja w bardzo skrótowy sposób przedstawia wydarzenia w których braliśmy udział. Mam nadzieję, że lektura zachęci osoby, które do tej pory Święto Fajki znają tylko z opisów, do przyjazdu do Przemyśla - bo warto...

Sobota, 26 czerwca - Fajowe Święto Bróg

Trzydniowy fajowy festyn zaczyna się już w sobotę - wtedy to ma miejsce Fajowe Święto Bróg, organizowane przez Zbyszka Bednarczyka na terenie jego zakładu. Fajowe Święto Bróg ma znacznie dłuższą historię - tegoroczna edycja byłą już 11-tą. "Brógowe" Święto tradycyjnie rozkręcać się zaczęło już wczesnym popołudniem. Zanim jednak pojechaliśmy do Zbyszka, odwiedziliśmy p. Celinę i Tadeusza Polińskich, którzy wielką gościnnością i uśmiechem przyjęli nas w swoim domu. Mieliśmy okazję zobaczyć warsztat Mistrza Tadeusza, w którym powstają jego piękne fajki, no i oczywiście obejrzeć same fajki - niektóre z tych fajek szybko znalazły nowych właścicieli :)


W pracowni T. Polińskiego. Fot. własna.

 

Prosto od Państwa Polińskich pojechaliśmy do Zbyszka Bednarczyka.  Tradycyjnie teren przy siedzibie firmy Mr.Bróg zastawiony stołami i ławami. Na wszystkich przyjaciół fajki (i nie tylko) czekały, również tradycyjnie, różnorakie przysmaki - "bigos teściowej", smalce w pięciu smakach, pajdy swojskiego chleba, pyszne kiełbaski i krupnioki z "mobilnego" grilla, w roli którego doskonale sprawdziła się taczka. Nie zabrakło również różnorakich ciast, napoi, "zupy chmielowej" i innych różnego rodzaju trunków, które uczestnicy i goście fajowego święta przywieźli ze sobą. Śląski Klub Fajki przywiózł ze sobą ponad setkę "świąteczno-fajowych" ciasteczek autorstwa Pani Prezydentowej Ewy :)

 


Przydział "fajowych" ciasteczek. Fot. własna.

 

Pierwszym "oficjalnym" punktem imprezy było poświęcenie siedziby firmy Bróg przez miejscowego proboszcza. Następnie rozpoczęła się (a jakże - również tradycyjna) licytacja fantów, które specjalnie na ten cel wszyscy przywieźli ze sobą. Dochód z licytacji, wzorem lat poprzednich, przeznaczony był na cel charytatywny - tym razem pomagaliśmy choremu na artrogrypozę Maksowi. Po licytacji zaplanowany był turniej fajczarski (dochód z turnieju również przeznaczony był dla Maksa), ale ponieważ licytacja, z powodu wielkiej ilości fantów, się przeciągała, turniej zorganizowano  w jej trakcie. 25 zawodników otrzymało urodziwe zielone fajeczki sygnowane okolicznościowym napisem, kołeczek, dwie zapałki i po 2 gramy tytoniu, którym (o ile dobrze pamiętam) był Golden Blend's Vanilla.


Turniej o Puchar Bróg. Fot. własna.

Jako że tytoniu było tylko 2 gramy, a czas turniejowy upływał w wesołej atmosferze, turniej zakończył się szybciutko - zwycięzca, którym został, zdobywając Przechodni Puchar Bróg, Marek Libera z PC Szamotuły, skończył palić po ok. godzinie. Jednym z kolejnych punktów sobotniego programu był występ przemyskiego barda - Adama Hajduka. Pan Adam grał i śpiewał pięknie, szkoda tylko, że w tym samym czasie zorganizowała się spontanicznie rywalizacja w przeciąganie liny pomiędzy przedstawicielami firmy Mr.Bróg a przedstawicielami firmy TTI (jak się później okazało zwycięzców), której to odgłosy skutecznie zagłuszały występ barda.


Mistrz Ceremonii - Zbyszek Bednarczyk, prowadzi licytację. Fot. własna.

Moc atrakcji i wrażeń, jakich było nam dane doświadczyć  w sobotę 26 czerwca u Zbyszka Bednarczyka, powodował, że czas mijał bardzo szybko - rozmowy na fajkowe i nie tylko tematy, możliwość  spotkania z przyjaciółmi, poznania nowych ludzi dla których fajka jest czymś więcej niż tylko dziurawym kawałkiem drewna do palenia tytoniu, powodują, że kto raz do Zbyszka zawita, będzie tam wracał.  Gościnne progi Mr.Bróg opuściliśmy około północy.

Niedziela, 27 czerwca - Przemyskie Święto Fajki

Zgodnie z programem, V Święto  Fajki rozpoczęło się od otwarcia w Przemyskim Muzeum Dzwonów i Fajek wystawy fajek z kolekcji Zenona Hęćki i Krzysztofa Solińskiego. Uroczystego otwarcia wystawy dokonali Burmistrz Zakopanego Janusz Majcher, Prezydent Przemyśla Robert Choma, Dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej Mariusz Olbromski oraz Urszula Olbromska - Kierownik Działu Sztuki i Rzemiosła. Miłą i podniosłą atmosferę popsuł trochę deszcz, który zaczął padać w trakcie otwarcia wystawy. Deszcz zresztą towarzyszył nam już do końca dnia. Sama wystawa, jak zresztą i całe muzeum, robi na odwiedzających duże wrażenie. Małe pomieszczenia, wąskie i kręte schody (jak to w wieży,) nadają prezentowanym eksponatom specjalnego charakteru. Nowo otwarta wystawa mieściła się na 7 kondygnacji, więc aby się tam dostać trzeba było się trochę powspinać. Ale warto było - fajki prezentowane w szklanych gablotach były naprawdę urodziwe.


Otwarcie wystawy w Muzeum Dzwonów i Fajek. Fo. własna.

W czasie, kiedy zwiedzałem wystawę, na przemyskim rynku zaczęły się przygotowania do fajkowego kiermaszu. Na stoiskach prezentowała swoje fajki większość przemyskich twórców - m. in. B&B, R. Kulpiński, R. Filar, Mr.Bróg, B. Antoniewski, H. Worobiec, T. Poliński. Swoje fajki wystawiał także nasz dobry znajomy - Tomek Zembrowski, którego, wykonane z wielkim pietyzmem i dbałością o szczegóły fajki, wzbudzały szerokie zainteresowanie. Tradycyjnie też nie zabrakło fajkarzy i gości z zagranicy - obecny był m. im Zenon Palczewski z Ukrainy oraz Domenico Romeo - briar cutter z Włoch. Warto również zaznaczyć fakt, że podczas tegorocznego Święta Fajki swoją premierę miała książka "Nowa-stara fajka. Odnawianie, higienizacja, naprawy" autorstwa naszego serdecznego przyjaciela Macieja Maciejewskiego. Książkę, opisującą sposoby naprawy i renowacji starych fajek, można było nabyć bezpośrednio od autora, w dodatku jeszcze uzyskać stosowną dedykację.   Mniej więcej w okolicach godz. 16  zaczął się formować korowód parady fajczarzy.


Szykujemy się do parady. Fot. własna.

Parada ruszyła z przemyskiego rynku prowadzona przez kapelę "Pipes & Drums" z Częstochowy, za nią maszerowali oficjele, a dalej fajczarze z całej Polski wraz z mieszkańcami miasta. Ponieważ siąpił deszcz, większość z paradujących pochowała się pod parasolami, nad którymi górowały transparenty i tablice z nazwami klubów fajki z Polski i zagranicy. W tej kolorowej i pomimo deszczu radosnej atmosferze, parada dotarła pod Muzeum Dzwonów i Fajek, gdzie Mistrz Ceremonii - Zbyszek Bednarczyk, wraz z Prezydentem Przemyśla i Burmistrzem Zakopanego, dokonali uroczystego rozpalenia Pomnika Fajki, rozpoczynając tym samym nowy fajczarski rok.


Uroczyste rozpalenie pomnika fajki. Fot. własna.

Parada wróciła później na rynek, a w klubie Niedźwiadek rozpoczęły się przygotowania do Kolebki 2010 - turnieju wolnego palenia fajki. Uczestnicy turnieju, po usadowieniu się przy stolikach konkursowych, otrzymali fajki, zapałki, ubijacze i tytoń konkursowy. Tegoroczna "kolebkowa" fajka, zgodnie z góralskim przesłaniem Święta Fajki, stylizowana była na fajkę góralską. Tytoniem konkursowym była specjalna mieszanka przygotowana na te zawody przez członka Przemyskiego Klubu Fajki i nosząca znamienną nazwę "Kierpcowy", co spowodowane było dość dużą zawartością latakii. Osobiście muszę przyznać, że tytoń smakował świetnie, choć, jak to bywa z Latakią, po ogłoszeniu składu "Kierpcowego" cała sala westchnęła - połowa uczestników westchnęła z zachwytem, połowa z niesmakiem :)


Kolebkowe palenie. Fot. własna.

Turniej upływał w wesołej atmosferze, a zanim minęło półtorej godziny, wiadomo już było, że zwycięzcą Kolebki 2010 został, z czasem 01h19m23s Bogdan Adamowicz - Prezydent Wrocławskiego Klubu Fajki. Pełna lista wyników turnieju opublikowana została w serwisie RPKF.


Zwycięzca "Kolebki" przyjmuje gratulacje i nagrody. Fot. własna.

Po zawodach w klubie Niedźwiadek odbył się bankiet, na którym do późnych godzin wieczornych przy fajce, pierogach, mięsiwie, trunkach i innego rodzaju pysznościach rozprawialiśmy o fajczeniu i innych mniej ważnych sprawach :) , a na zewnątrz, na ustawionej na rynku scenie,  przygrywał pięknie zespół De Press.

Poniedziałek, 28 czerwca - wyjazd w Bieszczady

Mniej więcej 0k. 9:30 rano spod Hotelu Gromada wyjechaliśmy, zapakowani do autokaru i busa, w Bieszczady. Program dnia był bardzo napięty, lecz, jak się później okazało, nie za bardzo udało nam się trzymać się ustalonego planu. Ale co tam, atmosfera jaka panowała od samego początku już w autobusie, a później przez cały dzień, powodowała, że nikt nie zwracał uwagi na niewielkie przesunięcia czasowe poszczególnych punktów wyprawy. Pierwszym postojem były odwiedziny u "bieszczadzkiego zakapiora" - Tomka Żyto-Żmijewskiego. Wizyta u tego bieszczadzkiego artysty zrobiła na nas duże wrażenie, a niektórzy wrócili do autokaru ze świeżo zakupionymi obrazami.


Tomek Żyto - Żmijewski i Zbyszek Bednarczyk. Fot. własna.

Kolejnym punktem dnia była przejażdżka bieszczadzką kolejką z Majdanu do Smolnika. Na stację w Majdanie wpadliśmy lekko spóźnieni, więc w biegu opanowaliśmy trzy wagony i kolejka ruszyła. Wiozła nas przez piękne bieszczadzkie tereny, a dla tych, którzy odwiedzali ten piękny kawałek naszego kraju po raz pierwszy, była naprawdę dużym przeżyciem.


ŚKF w bieszczadzkiej kolejce. Fot. własna.

Oczywiście w kolejce panowała również niesamowicie fajowa atmosfera, a jadło w postaci pierogów, smalcu, chleba i ogórków, zabrane ze sobą na wycieczkę, nie pozwoliło nam za bardzo zgłodnieć. W drodze powrotnej, w Woli Michowej, na kolejkę napadli bieszczadzcy kowboje - Wojciech "Kiju" Gosztyła z córką, którzy pojmawszy "Kierownika Wycieczki" - Zbyszka Bednarczyka (za którego "wydanie", jak się później okazało, Kiju wytoczył beczkę przedniego tokaju), zabrali nas wszystkich do prowadzonego przez Kija pensjonatu Kira w Woli Michowej.


Wola Michowa - koniec jazdy. Fot. własna.

Tam, w pięknej, dużej i stylowej sali, czekały na nas stoły przy których, strudzonych dotychczasowymi przeżyciami, częstowano nas pieczonymi kiełbaskami, grzybkami i zimnym piwem. Po posiłku zorganizowaliśmy "kolejkowy dwugramowy turniej palenia fajki" (kolejkowy bo w pierwotnym założeniu miał się odbyć w kolejce), którego dodatkową atrakcją był zakaz używania ubijacza po upływie dwóch minut od rozpalenia fajki. Paliliśmy w swoich fajkach, ale i tak brak możliwości operowania kołeczkiem powodował, że szybko odpadali kolejni zawodnicy. Najlepszym w tej rywalizacji okazał się Tadeusz Wojtuszkiewicz, który mimo nie używania ubijacza palił fajkę (o ile dobrze pamiętam) ok. 50 minut.


Turniej fajkowy u "Kija". Fot. własna.

Czas płynął nieubłaganie i ok. godz. 19 wsiedliśmy do autokaru i udaliśmy się w drogę powrotną do Przemyśla. Pomimo zmęczenia, atmosfera była niezmiennie radosna i wesoła i po ok. 2 godzinach jazdy rozśpiewani i weseli dojechaliśmy na miejsce. Później były pożegnania, uściski i miłe słowa. I tylko żal że te trzy dni tak szybko minęły. Bo choć zmęczeni bardzo intensywnym i pełnym wrażeń weekendem, żal było nam rozstawać się z przyjaciółmi i wracać do rzeczywistości. Ale  nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - wszak kolejne fajowe spotkanie w Zielonej Górze już niedługo, potem Novotel i inne okazje do spotkania, no a przecież następne Święto Fajki już za rok!

Dziękujemy wszystkim za wspaniałą imprezę, za to że byliście, jesteście i mam nadzieję będziecie!

Pozdrawiamy i do zobaczenia niebawem!

Obecna w Przemyślu ekipa Śląskiego Klubu Fajki

Polecamy również inne relacje z przemyskiego Święta:

Wątek na forum FMS

Osobista relacja Macieja Maciejewskiego na portalu Fajczarze.pl

Relacja Zbyszka Bednarczyka na stronie RPKF

Relacja na blogu naszego kolegi Wojtka

Relacja w oficjalnym serwisie Miasta Przemyśl

Artykuł w Życiu Podkarpackim

 

 

 

Spotkania klubu

Palisz fajkę? Interesuje Cię wszystko co związane z fajką? Przyjdź do następne spotkanie przy fajce odbędzie się w poniedziałek 15 października 2018 od godz. 18 w Pubie Hospoda mieszczącym się przy ul Gliwickiej 6 (róg Sobieskiego) w Katowicach.

Relacje z wydarzeń

SFbBox by casino froutakia